Witamy na stronie
Klubu Żeglarskiego "KORAB"

w Radzyniu Podlaskim
_____________________________________
Historia
Flota
Galeria
Kontakt
Rejsy
Linki
Carpe Diem
Archiwum

Aktualności



W duchu wspomnień i zabawy

Sezon żeglarski 2021 w Klubie Żeglarskim KORAB w Radzyniu Podlaskim dobiegł końca. Wszystkie załogi (bez uszczerbków) dopłynęły do portów, jachty zostały przygotowane do przezimowania na lądzie. Nastała pora aby klubowicze mogli spotkać się i podzielić wrażeniami z odbytych rejsów.

Spotkanie zostało zaplanowane na piątek 29 października, a odbyło się w Restauracji Manhatan.

Rozpoczynając spotkanie Komandor Klubu mając na uwadze zbliżający się dzień Wszystkich Świętych przywołał pamięć zmarłych w tym roku dwóch wspaniałych ludzi. Pierwszym wspomnianym, który odszedł na „wieczną wachtę” w lipcu był nasz klubowy, wspaniały kolega Grzegorz Grzesiak a drugim wspomnianym, który odpłynął „gdzieś tam” był Jerzy Porębski autor tekstów i kompozycji całej plejady wspaniałych szant.

Wieczór w duchu artystycznym rozpoczął Wojciech „Molas” Gil wykonując nastrojową balladę pt. „Gdzieś tam” oraz szantę nad szantami „Gdzie ta keja” obie piosenki autorstwa Jurka Porębskiego.

Po tym wprowadzeniu, rozmowy, śpiewy i tańce trwały tak długo, aż północ wybiciem ostatniej „szklanki” dała sygnał do pohalsowania do domów (do portów naszych marzeń).


Tekst - Zbigniew Wojtaś

Fotki – Zygmunt Badowski



###


Bałtycki rejs na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin

Zapraszam do przeczytania wspomnień oraz obejrzenia relacji fotograficznej z rejsu na żaglowcu STS Fryderyk Chopin, w którym miałam przyjemność być członkiem załogi.

W Gdyni, dnia 27.07.2021 o godzinie 1500 cała załoga w liczbie 41 osób (7 osób załogi stałej, 9 osób załogi szkieletowej, 25 uczestników) została powitana przez kpt. Bartłomieja Skwarę na statku STS Fryderyk Chopin. Przydzielono nas do poszczególnych kajut oraz zmian wachtowych – mnie przypadła I „psia” wachta w godzinach 0000-0400 oraz 1200-1600. Po zjedzeniu smacznego, dwudaniowego obiadu przystąpiliśmy do szeregu niezbędnych szkoleń:
-z takielunku,
-wchodzenia i pracy na rejach,
-wodowania pontonu oraz obsługi tratw ratunkowych,
-szkolenia BHP.
Po kilku godzinach intensywnej nauki (np. skomplikowanych nazw typu grotbombramreja) ochoczo zasiedliśmy do kolacji. Czas wolny został ogłoszony do godz. 0800 dnia następnego. Po krótkim spacerze po Gdyńskim nabrzeżu oraz okolicznych marinach powróciłam na statek, aby pełnić wachtę trapową w godzinach 0000-0100.
Następnego dnia o godzinie 0730 całą załogę rozbudził alarm – to na szczęście była tylko pobudka. Za pięć ósma zebraliśmy się na rufie statku, aby równo o 0800 przy uderzeniach w dzwon podnieść banderę. Ze względu, że kilka niezaszczepionych osób musiało jeszcze wykonać test na COVID-19, Kapitan ogłosił, że tuż po obiedzie wypłyniemy w morze kierując się na Gotlandię. Żegnając się z Gdynią, oddaliśmy cumy i wtedy zaczęła się nasza przygoda. Na wysokości Helu, usłyszeliśmy alarm do żagli i już w pasach asekuracyjnych stawiliśmy się na pokładzie gotowi do pracy. Jako, że pierwsza wachta była odpowiedzialna za obsługę części dziobowej statku, zbrasowaliśmy reje fokmasztu ostro na prawy hals. Była to naprawdę ciężka praca wymagająca siły, odpowiedniej taktyki oraz pracy zespołowej. Następnie wraz z koleżankami i kolegami zgłosiłam się do wejścia na fokmaszt – przypadła mi fokbramreja (czwarta reja licząc od dołu). Pomimo, że w porcie wchodziłam już na reję, to przez kilka pierwszych kroków moje nogi były jak z waty  Niepewność jednak szybko przeminęła i dalej wspinałam się już bez problemu. Warto zaznaczyć, że wspinanie się po wantach oraz podwantkach (linowe drabinki) odbywa się bez asekuracji. Asekurować się należy w momencie przechodzenia po stalowej drabince na gniazda oraz przy pracy na rejach. Balansując na percie (linie pod reją, po której się stąpa) sprawnie odwiązałam wszystkie sejzingi i „wyrzuciłam” fokbramsel. Na jednej rei pracowało po dwie osoby – każda po przeciwnych stronach masztu. Po zejściu na pokład wybraliśmy halsy oraz gordingi, aby pięknie rozprostować żagle. Następnie postawiliśmy kliwry i latacze na bukszprycie. Reszta załogi ( II i III wachta) w analogiczny sposób zajęła się stawianiem sztaksli oraz żagli na grotmaszcie. Gdy wszystkie liny były sklarowane, cała załoga zeszła się na rufę i kapitan odwołał alarm. Moja wachta miała, więc czas wolny do północy, Aby nabrać trochę energii przed nocą, tuż po kolacji pomaszerowaliśmy do naszych koi. Za pięć północ I wachta stawiła się przy mostku, aby 2400 przejąć nawigację. Jako pierwsza zgłosiłam się do sterowania i przy wybitych czterech szklankach (4 podwójne uderzenia w dzwon) prowadziłam statek na wyznaczony przez oficera kurs. Po godzinie stania „za kółkiem” oddałam ster koleżance, a sama przystąpiłam do obserwacji prawego oka. W warunkach spokojnych pracę na wachcie miało 3 osoby – sternik, lewe oko, prawe oko. Reszta osób z wachty zajmowała się grami karcianymi, słownymi, nauką węzłów, bądź pokątnym drzemaniem  Pierwszej nocy morze było spokojne, wiatr oscylował w granicy 12 węzłów, a niebo piękne – za rufą ciemno granatowe, a przed dziobem w kolorach złotego, różu i purpury. Białe noce pozwoliły nam przetrwać wachty bez większych kryzysów. O godzinie 0400 zdaliśmy wachtę rozkoszując się niesamowitym wschodem słońca. Po dwóch godzinach spania rozbudził nas alarm do żagli, następnie znowu pół godziny spania, alarm pobudkowy, bandera i śniadanie. Tak przy pięknej pogodzie – gorącym słońcu i lekkim wietrze – żeglowaliśmy kolejny dzień i noc, zajmując się pracami bosmańskimi, sprzątaniem rejonów, pracą w kambuzie, czy umilając sobie czas wolny śpiewami, grą na gitarach, czytaniem książek, bądź po prostu spaniem pomiędzy alarmami.
W środę 30 czerwca ok. 0900 weszliśmy do portu w Visby, po czym zajęliśmy się klarowaniem statku „na portowo”. Zaliczyliśmy więc kolejną wycieczkę na reje i bukszpryt, aby porządnie złożyć i zwinąć żagle. Sklarowanie całego statku zajęło nam ponad dwie godziny. Ogłoszony został czas wolny do 0800 dnia następnego, zważając oczywiście na wachty trapowe. Widząc Visby z wody, już wiedzieliśmy że jest to niesamowite miasteczko okolone średniowiecznymi murami, w których środku przeszłość przeplata się z teraźniejszością-urokliwe domki pod czerwoną dachówką pośród zabytkowych ruin kościołów. Wieczór spędziliśmy przy śpiewie szant razem z załogą S/Y Dar Szczecina.
Następnego dnia, zaraz po obiedzie opuściliśmy port, a kurs wyznaczyliśmy w stronę Karlskrony. Po dwóch dniach spokojnej żeglugi znowu zobaczyliśmy ląd i tak 3 lipca ok. 0900 zacumowaliśmy w porcie. Po sklarowaniu żagli i lin ruszyliśmy do pobliskiego Muzeum Marynarki Wojennej Marinmuseum. Popołudnie oraz wieczór spędziliśmy wspólnie z załogą S/Y Bonawentura.
Kolejnego dnia znowu ruszyliśmy w morze, tym razem kierując się już w polskie strony. Poza upalną słoneczną pogodą była też chwila ochłodzenia – w poniedziałek 5 lipca rozpostarły się przed naszym dziobem ciemne, warstwowe, burzowe chmury, które nie zapowiadały niczego dobrego. Jednak pogoda okazała się znowu łaskawa i tak po ok. 3 godzinach deszczu mogliśmy już zdjąć sztormiaki.
Przedostatniego dnia rejsu wypadła mi wachta kambuzowa – w tym dniu od północy do północy nie musiałam uczestniczyć w żadnych alarmach, wachtach i innych pracach. Pod nadzorem kucharza, wraz z dwoma kolegami naszykowaliśmy śniadanie oraz obiad. Tego dnia nie musieliśmy szykować kolacji dla całej załogi, a jedynie pokroić wędlinę, sery, chleb i inne, aby każdy kto zgłodnieje mógł coś sobie zjeść – taka zasada obowiązywała również w innych portach, aby wachta kambuzowa mogła również wyjść „w miasto”. Około południa zawitaliśmy na Helu, a wieczór spędziliśmy na plaży wraz z załogą Daru Szczecina.
W środę ok 0700 oddaliśmy cumy i skierowaliśmy się na zatokę. Ostatni alarm zebrał nas przy wchodzeniu do portu w Gdyni, gdzie miał zakończyć się nasz rejs. Po spakowaniu swoich rzeczy oraz posprzątaniu kajut, zebraliśmy się na rufie statku, gdzie kapitan wręczył każdemu z nas opinie z rejsu. Podczas tego 10-cio dniowego rejsu na żaglach przepłynęliśmy 109 h, na silniku 25 h i pokonaliśmy trasę 580 mil.
Początkowo rejs ten miał być jednym z etapów The Tall Ships Races 2021, lecz ze względu na sytuację covidową kilka krajów wycofało się z organizacji regat. W zamian tego trzy kraje Tallinn, Kłajpeda i Szczecin zdecydowały się na organizację Regat Bałtyckich 2021 (16 lipca – 1 sierpnia), i tak Fryderyk Chopin wygrał oba etapy regat zostawiając za rufą 17 innych żaglowców. Liczę że następnym razem uda mi się przeżyć (i zwyciężyć?) regaty The Tall Ship Races 

Link do strony opisującej takielunek i dane techniczne STS Fryderyk Chopin   https://www.fryderykchopin.pl/takielunek,t19/


Fotorelacja z rejsu



###

Podwodny Zefir

We wtorek 27 lipca zadzwonił do mnie dyrektor Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Firleju z informacją, że w poniedziałek przeszła nad Firlejem potężna burza, która powaliła kilka drzew, a z naszego jachtu zrobiła „łódź podwodną”.
W akcji ratowniczej (przemiany łodzi podwodnej w jacht żaglowy) wzięli udział: Mirek Belniak, Dawid i Darek Mikitiukowie, Marek Szczerba, Jacek Wielgosz i Zbyszek Wojtaś.
Po przyjechaniu do naszej firlejowej bazy żeglarskiej stwierdziliśmy, że z Zefira wystaje tylko skrawek lewej burty (na zdjęciu nr 1 na bączku Darek i Jacek, w lewo od bączka – głowa Dawida i bojka cumownicza, w prawo od bączka fragment jachtu).
Kajakiem dostarczone zostało koło ratunkowe, które w pierwszej kolejności zaczepiliśmy do wanty, a następnie na top masztu oraz powiązane długie liny do ściągnięcia jachtu do brzegu jeziora. Akcja ściągania jachtu udokumentowana jest na fragmencie filmiku nakręconego przez panią wypoczywająca nad jeziorem.

Po ściągnięciu na płyciznę wybraliśmy część wody, aby odbalastować jacht i móc go ściągnąć bliżej brzegu. Zdjęcia obrazują nasze działania: wybieranie wody wiadrami, położenia jachtu na burtę i wypompowywanie wody z bakisty dziobowej (pompę użyczył Mirek). Podczas ściągania Zefira skrzywieniu uległa płetwa sterowa, która jest już naprawiona.

I tak w trybie nagłym, niespodziewanym dokonaliśmy przy pomocy turystów z Kazimierza Dolnego wypoczywających nad jeziorem, akcji przemienienia łodzi podwodnej w jacht żaglowy.

 Fotorelacja

Video

Tekst i fot. Zbigniew Wojtaś


###

Z przykrością i bólem zawiadamiamy, że 13 lipca 2021 roku w wieku 49 lat odszedł na „wieczną wachtę” nasz klubowy kolega, pełniący funkcję z-cy komandora Grzegorz Grzesiak.

Straciliśmy uczynnego w każdej potrzebie przyjaciela, wspaniałego żeglarza.


                                                                                                                               Zarząd

                                                                                                               Klubu Żeglarskiego Korab


###




Jak dobrze wstać skoro świt


Żeglarzom do przyjemnego pływania potrzebny jest dobry wiatr (2-4 B), żeglarze mają przyjemność żeglowania przy pięknej słonecznej pogodzie, żeglarze którzy wcześnie wstają mają przyjemność obcowanie z pięknymi zjawiskami przyrody (wschód słońca, poranna mgła, flauta itp.).
Weekendowy rejs po Mazurach pozwolił „ucztować wzrok” pięknymi widokami, którymi autor zdjęć pragnie podzielić się z klubowiczami i osobami odwiedzającymi stronę internetową Klubu Żeglarskiego Korab.
Pierwsze 3 fotki wykonane zostały 13 maja o godz. 5.00, bezwietrzna pogoda spowodowała, że powierzchnia Zatoki Wygryńskiej stała się lustrem.
Na Bełdanach wiatr 1 -2 B, przewietrzyliśmy żagle i od Wierzby do Mikołajek płynęliśmy na silniku. W Mikołajkach w Eco-marynie zacumowaliśmy po sąsiedzku z łódką klubowej maszoperii „Elinką” co zostało udokumentowane zdjęciem obu jachtów.
Poranek 14 maja został uwieczniony serią porównywalnych ujęć fotograficznych w zmieniającej się atmosferze otoczenia. O godz. 4.15 widok na port i J. Mikołajskie w poświacie wschodzącego słońca, o godz. 7.00 mgła spowiła jezioro, a o godz. 7.30 stała się ponownie dobra widoczność.
Z Mikołajek płynąc na silniku ( 0 st. B) obraliśmy kurs na Śniardwy, za Przeczką można było postawić żagle, bo Neptun zesłał nam wietrzyk 1 – 2 B. Przez mazurskie morze popłynęliśmy do Okartowa gdzie okazało się, że jesteśmy o tej porze roku jedyną załogą, która zacumowała przy odnowionym pomoście.
15 maja o godz. 4.45 oprócz mnie nie spały już łabędzie i rybacy wypływający na Śniardwy.
Miło było spotkać w Okartowie „bratnie klubowe dusze” kolegę Wieśka Wawrzaszka z małżonką, którzy mają tam dom i odwiedzili nas przy jachcie.
Tego dnia pogoda była w pełni żeglarska (chociaż słońce skryło się za chmurami), a wietrzość 2 -3 B pozwoliła nacieszyć się żeglowaniem.
Wróciliśmy do portu w Wygrynach zostawiając jacht PHOBOS 25 o nazwie „Siódemka” dla następnej załogi.

Zapraszam do fotogalerii.


Tekst i zdjęcia – Zbyszek Wojtaś



###



"ZEFIR" zwodowany!


W sobotę 24 kwietnia, wczesnym popołudniem można było zaobserwować na firlejowskim jeziorze kiwający się na fali jacht flagowy Klubu Żeglarskiego "Korab" z Radzynia Podlaskiego. Nasz jachcik nie ma na razie towarzystwa, bo jest pierwszym w tym roku, który pojawił się tafli jeziora, ale z pewnością wkrótce się to zmieni. W akcji wwodowstąpienia brali udział: Zbyszek Wojtaś, Ryszard Matysiewicz, Henryk Bęczyński i Zygmunt Szelech. Pogoda była tzw. wczesnowiosenna, a więc rozpalone ognisko przydawało się do ogrzania rąk, a po zakończeniu prac gorące kiełbaski upieczone przez Ryszarda Matysiewicza smakowały wybornie. Pierwsze halsy po jeziorze, potwierdziły gotowość jednostki pływającej do zbliżającego się sezonu.


Kilka fotek z akcji  tutaj.

 

###

I po sezonie

Była niedziela, 4 października 2020 roku. Pogoda tego dnia była typowo żeglarska (słonecznie, temp. 20 st. C, wiatr 3-5 B). Siedmiu śmiałków (wspaniałych) opuściło swoje domostwa i wyposażeni w ubranie robocze i sprzęt do szorowania udało się do Firleja gdzie czekał klubowy jacht „Zefir”. Misją tego wypadu było schowanie jachtu do hangaru i mimo wspaniałych warunków do pohalsowania klubowicze: Mirek Belniak, Heniek Bęczyński, Romek Kowalik, Rysiek Matysiewicz, Marek Szczerba, Jacek Wielgosz i Zbyszek Wojtaś wzięli się do roboty a trzeba było zrobić trochę klaru w hangarze, wypłynąć bączkiem po „Zefir-a”, zdemontować maszt i płetwę sterową, oczyścić dno z narośli, umyć cały jacht, zapakować go na przyczepę i schować do hangaru.
Stopień wyeksploatowania śmiałków nie był zbyt duży, ale trzeba było kiełbaskami z grila uzupełnić spalone kalorie.
W drodze powrotnej zajechaliśmy nad J. Kunowskie gdzie deskarze (windserfingowcy) śmigali wykorzystując wspaniałe warunki wietrzne.
Ten nietypowy (koronawirusowy) rok spowodował, że nie można było zorganizować tradycyjnego rozpoczęcia i zakończenia sezonu przy ognisku i z towarzyszeniem „Hiszpańskich Dziewczyn” w Ośrodku Wypoczynkowym MARTA, ale zostańmy przy nadziei, że przyszły rok okaże się bardziej łaskawy do publicznych spotkań, czego korabowym klubowiczom, sympatykom żeglarstwa oraz wszystkim odwiedzającym naszą stronę internetową życzy autor tekstu a zarazem komandor K. Ż. Korab - Zbyszek Wojtaś.

Fotorelacja


###

Sezon 2020 rozpoczęty

Mając na uwadze sytuację epidemiologiczną tegoroczne rozpoczęcie sezonu żeglarskiego
w ograniczonym składzie ograniczone zostało do zwodowania klubowego jachtu „ZEFIR”.
W poniedziałkowe popołudnie 11 maja 2020 roku do Firleja gdzie w hangarze GOSiR-u zimowany jest sprzęt pływający K. Ż. Korab udało się czterech „korabowiczów” : Ryszard Matysiewicz, Dariusz Mikitiuk, Marek Szczerba
i Zbigniew Wojtaś.
Akcja postawienia masztu, zwodowania jachtu, zrzucenia z pokładu boi i prosiaka (betonowego obciążnika) i zacumowania jachtu do boi przebiegła sprawnie.
Aby tradycji stało się zadość po skończonej akcji wodowania odbyła się degustacja smakołyków z grilla.
Oznajmiam członkom Klubu Żeglarskiego KORB w Radzyniu Podlaskim, że zwodowaniem „Zefir-a” i miłym akcentem kulinarnym sezon żeglarski uważam za otwarty.

Komandor K. Ż. Korab
Zbigniew Wojtaś

Fotki z akcji tutaj.

###

SHANTIES 2020

W dniach 20 – 23 lutego 2010 r. w Krakowie odbył się „XXXIX Międzynarodowy Festiwal Piosenki Żeglarskiej SHANTIES 2020” największe tego typu wydarzenie w Europie, podczas którego na scenie pojawiają się największe gwiazdy szant i piosenki żeglarskiej.
Dwa koncerty, na które dostałem bilety odbyły się w „Kinie Kijów”. I tak w piątek 21 lutego koncert ballad i nie tylko pt. „Struna za struną” rozpoczął zespół „The Nierobbers” do którego po kilku piosenkach dołączyli członkowie „Ryczących Dwudziestek”.
Następnie na scenie pojawili się „Andrzej Korycki i Dominika Żukowska”, których każdy koncert wywołuje entuzjazm słuchaczy. Po ponad godzinnym koncercie Dominiki i Andrzeja dołączyli do nich Nierobbersi a na finałowe zakończenie wyszli wszyscy wykonawcy piątkowego koncertu
 Fotorelacja z Shanties 2020

Sobotni koncert pt. „Żegnajcie nam dziś ... i inne Mendygrałki" był poświęcony pamięci kpt. Andrzeja Mendygrała, który 20 sierpnia 2019 r. odszedł na wieczną wachtę w wieku 74 lat.
Andrzej Mendygrał – polski żeglarz i poeta, oficer Polskiej Marynarki Handlowej, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej. Dowodził m.in. takimi jednostkami jak Henryk Rutkowski, żaglowcem pasażerskim Peace, Concordią, żaglowcem badawczym PAN RV Oceania i brygiem Fryderyk Chopin.
Jako słuchacze najczęściej znamy wykonawców piosenek a najmniej autorów tekstów a warto o nich też pamiętać, a oto kilka najpopularniejszych pieśni Andrzeja Mendygrała:

- Pod Jodłą

- Hiszpańskie Dziewczyny

- Marynarskie portki

- Few Days

- Szanta śledziowa

- Branka

- Świeczka

- John Cherokee

- Wielorybnicy grenlandzcy

- Shenandoah

i inne, które znacie i podziwiacie.

Koncert rozpoczął „Męski Chór Szantowy Zawisza Czarny” a po nim wystąpili zespół Cztery Refy, Perły i Łotry, Mechanicy Shanty, Bounding Main (Wielka Brytania) i Ryczące Dwudziestki.

Fotorelacja z koncertu "Mendygrałki"


###

Firlej zimą 2020

Chociaż klubowe jachty czekają pod hangarowym dachem na cieplejsze dni aby móc je zwodować
i posmakować w nowym 2020 roku żeglarskiej przygody to tegoroczna zima pozwoliła nam (mnie
i wraz z żoną) na przyjechanie do Firleja i odbycie przyjemnych spacerów wokół jeziora.
Pozwoliłem sobie przygotować materiał fotograficzny z tych spacerów a odbyły się one
27 stycznia, 9 lutego i 15 marca. Trzy pierwsze zdjęcia pokazują chronologiczny
(wg wymienionych dat) stan wody w jeziorze oraz stan jej skupienia. Jak da się zauważyć poziom wody w marcu podniósł się w stosunku do poziomu styczniowego.
Mam nadzieję, że sytuacja epidemiologiczna się poprawi i pozwoli na pożeglowanie w tym roku, w tym sezonie wakacyjnym a może i w maju. Pozostając „przy nadziei” pozdrawiam wszystkich klubowiczów i odwiedzających naszą klubową stronę.

Ahoj!

Komandor K. Ż. Korab

Tekst i fot. Z. Wojtaś

Fotki z zimowego Firleja można obejrzeć  tutaj.

###


Jak co roku na przełomie stycznia i lutego, czyli w samym środku zimy, wspominamy  ostatni sezon, pokazujemy letnie fotki i śpiewamy szanty. Tegoroczna wystawa pod tytułem "Fajna ferajna" tradycyjnie już wzięła tytuł od jednej z szant, tym razem zespołu "Stara Kuźnia", który w tym roku koncertował na naszej radzyńskiej scenie dostarczając słuchaczom wielu miłych wrażeń. Fotograficzną relację z tegorocznych wydarzeń kulturalnych w naszym klubie, dzięki uprzejmości Tomasza Młynarczyka możemy obejrzeć  tutaj.
Warto też zauważyć, że o naszym wydarzeniu napisały lokalne media np.
 - portal internetowy
  "Iledzisiaj"
 - tygodnik   "Wspólnota radzyńska"
 
- portal  "Radzyń info"
 
- "Radzyńska Kronika Filmowa"  wernisaż wystawy
   i  fragment koncertu
   oraz portal promujący nasze miasto  "Kocham Radzyń Podlaski"

###

Świąteczny kołysze bryg”

Uderzeniem w klubowy dzwon Komandor Klubu Korab dał znak do rozpoczęcia podniosłego w swoim charakterze spotkania świątecznego. Tytuł został zaczerpnięty z „Żeglarskiej kolędy” sł. J. Chmielewskiego, muz. Andrzeja Koryckiego, którą to kolędą Jacek Musiatowicz z synem Michałem rozpoczęli artystyczne spotkanie z Korabem.

Pełna relacja ze spotkania i więcej fotek  tutaj.

###

Jubileusz w Lubelskim Okręgowym Związku Żeglarskim

23 listopada 2019 r. delegacja naszego klubu w składzie: Leszek Komoń i Marek Szczerba uczestniczyła w jubileuszowym spotkaniu w siedzibie Lubelskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. Okazją do szczególnego świętowania była 85 rocznica urodzin Kapitana Ziemowita Barańskiego.

W imieniu Klubu Korab delegaci złożyli jubilatowi życzenia wszelkiej pomyślności i długich lat życia w zdrowiu. Do życzeń dołączono drobny prezent – obraz z widokiem radzyńskiego pałacu autorstwa Arkadiusza Kulpy, na którym umieszczona została dedykacja dla Kapitana o treści "Kapitanowi  Ziemowitowi Barańskiemu w 85-tą rocznicę urodzin, żeglarze z Klubu Żeglarskiego KORAB w Radzyniu Podlaskim".

Postać Kapitana jest dobrze znana lubelskim żeglarzom, jest osobą szczególnie zasłużoną dla rozwoju żeglarstwa na Lubelszczyźnie. 11 października 2011 r. mieliśmy przyjemność gościć Jubilata w naszym klubie.

Świętowanie urodzin zbiegło się z kolejną rocznicą 50 - lecia budowy flagowego jachtu LOZŻ – S/Y ROZTOCZE, którego inicjatorem budowy był kpt Barański. Uroczystość przebiegała w bardzo przyjacielskiej atmosferze, a Kapitan wygłosił wykład dotyczący prowadzenia dziennika pokładowego jachtu, koledzy dyskutowali o jachcie, planach żeglarskich, snuły się wspomnienia…

Dziękujemy Zarządowi LOZŻ za zaproszenie, życzymy wszystkim żeglarzom stopy wody pod kilem.

PS .

S/Y "Roztocze" jak każdy jacht potrzebuje niemałych funduszy na funkcjonowanie. Można wesprzeć jednostkę przekazując 1 % podatku na rzecz instytucji użyteczności publicznej nr KRS 0000090860 lub bezpośrednio na konto: 71 1240 5497 1111 0000 5000 9819.

Inne formy wsparcia do uzgodnienia dzwoniąc do biura LOZŻ nr tel. 81 7474770.

Leszek Komoń

Fotki


###

Jesienne prace bosmańskie 2019



W sobotę 12 października zebraliśmy się w naszej bazie żeglarskiej w Firleju, żeby przygotować sprzęt do zimowania. Było słonecznie i wcale nie tak zimno, więc bez problemu udało się nam wyjąć z wody, umyć i schować w hangarze nasz flagowy jachcik. Zmarznięte ręce można było ogrzać przy ognisku i zjeść ciepłą kiełbaskę z grilla. Trochę fotek autorstwa Darka Mikitiuka z akcji znajdziecie pod  tym linkiem.

###



Rejs po Jeziorze Dąbie i Zalewie Szczecińskim. Fotorelacja 
tutaj.

###



Pojezierze Iławskie - czyste jeziora, dobra infrastruktura ...i kanały, które nie mają sobie podobnych na całym świecie. Fotorelacja.

###



Nietypowa, mazurska fotorelacja z paralotnią w tle. Szczegóły  tutaj.

###



Rejsowe kulinaria.


Takich informacji jeszcze nie przekazywałem w dotychczasowych relacjach z rejsów. Jest oczywistym, że różne załogi stosują różne sposoby odżywiania, ale ośmielam się zrelacjonować jaką konsumpcję stosowaliśmy my ...

dalsza część fotorelacji tutaj

###


Firlejowe rozpoczęcie sezonu 2019

To już 21 lat jak radzyńscy żeglarze rozpoczynają sezon pod znakiem KORAB-a, to już 12 lat jak gospodarze „Ośrodka Wypoczynkowego MARTA” w Firleju Jadwiga i Tomasz Boguszowie udostępniają nam taras na spotkanie towarzyskie przy dźwiękach muzyki szantowej w wykonaniu zespołu „Hiszpańskie Dziewczyny”. Tegoroczne spotkanie odbyło się w sobotę 25 maja przy pięknej pogodzie, przy promieniach zachodzącego słońca, przy wspanialej muzyce i w miłej koleżeńskiej atmosferze.

Spotkanie rozpoczął komandor wręczając pamiątkowe medale z okazji XX-lecia klubu Wiesławowi Wawrzaszkowi członkowi Korab-a oraz Tomaszowi Dzido z zespołu „Hiszpańskie Dziewczyny”. Potem były „tańce, hulanki, swawole”, pieczenie kiełbasy na ognisku, rozmowy o tym co było i o tym co będzie.

Ci co nocowali w Firleju odbyli w niedzielę przedpołudniowy spacer dookoła jeziora.


Tekst i Zdjęcia Z. Wojtaś


###

Weekendowy rejs honorowego członka klubu KORAB

1 maja na jacht „Siódemka” zacumowany w porcie „U Edka” w Wygrynach przyjechał z Berlina Zbyszek Rzepkowski (honorowy członek K.Ż. Korab) z synem Michałem i siostrzeńcem Krzyśkiem. Po przywitaniu i degustacji zakupionych przez Zbyszka sielawek odcumowaliśmy jacht, postawiliśmy żagle i obraliśmy kurs na Mikołajki. Do Wierzby wiatr pozwolił płynąć na żaglach (1 – 2B) a na J. Mikołajskim „piłowaliśmy” do wioski żeglarskiej na silniku.

2 maja około południa opuszczamy Mikołajki i płyniemy na wschód przez J. Mikołajskie, J. Śniardwy, J. Seksty na J. Kaczerajno gdzie cumujemy na dziko w zatoczce między trzcinami. Rejs tego dnia był bardzo przyjemny gdyż „Neptun” stanął na wysokości zadania i dmuchnął wiatrem o sile 5 – 6 B.

3 maja odpływamy z Kaczegorajna bez pomocy silnika. Po wybraniu się na kotwicy, stawiamy żagle i płyniemy drogą powrotną do szlaku za wyspami na Śniardwach, po czym obieramy kurs na Okartowo. W okolicach wysp dopada nas chmura z opadem deszczu i gradu a spod niej dmuchnęło 7 – 8B. Mając niedoświadczoną załogę odpalamy silnik i z rzucamy żagle. Po 15 – 20 minutach sytuacja pogodowa normuje się a wiatr ponownie stabilizuje się na 4 -5B co pozwala wciągnąć żagle. Dopływamy do Okartowa gdzie ruch jachtów o tej porze sezonu jest mały a płycizna wokół pomostu wymusza rzucenie kotwicy dalej od pomostu. Uzgadniamy z bosmanem i cumujemy „long side”. Na obiad udajemy się do „Gospodarstwa Rybackiego”, w którym serwują smaczne ryby.

4 maja podejmujemy decyzję, że płyniemy na obiad do Popielna a następnie obieramy kurs na Wygryny i kończymy pobyt na Mazurach (Zbyszek z Michałem i Krzyśkiem przez Grudziądz gdzie chcą odwiedzić rodzinę wracają do Berlina). Wypływając z Okartowa wiatr dmuchał z siłą ok. 6B by na środku jeziora osłabić swoją siłę do 2 – 3B. Halsując przez Śniardwy odbieram telefon od Darka Mikitiuka, który z załogą również przebywa na Śniardwach. Klubowe, maszoperyjne jachty Laguna 730 „Elinka” i Phobos 25 „Siódemka” spotykają się na wysokości Popielna gdzie po zrobieniu fotek i wymianie pozdrowień Darek płynie do Mikołajek gdzie po drodze spotyka klubowy jacht Sasankę 660 o nazwie „Margo”.

Wypływamy po obiedzie z Popielna a przed naszymi oczami staje obraz gładkich Śniardw (0,2B).

Cóż począć, na silniku obieramy kurs do Wygryn. Cała załoga: Zbyszek, Michał, Krzysiek i autor tekstu zadowoleni, zdrowi i szczęśliwi opuszczamy „Siodemkę”, wsiadamy do samochodów i obieramy kurs Oni na Grudziądz, ja na Radzyń Podlaski.


Tekst – Zbyszek Wojtaś

  Zdjęcia- Krzysiek i Zbyszek W.

###

W samo południe …

1 maja 2019 r. w samo południe, w Wygrynach, na pokładzie jachtu Phobos 25 o nazwie „Siódemka” komandor klubu Korab spotkał się z ofiarodawcą na rzecz klubu jachtu „Hansa 488” Zbigniewem Rzepkowskim. Należy wspomnieć, że członkowie klubu na styczniowym walnym zebraniu przyznali ofiarodawcy „honorowe członkostwo „Klubu Żeglarskiego Korab”.

Komandor przekazał koledze Zbyszkowi pamiątkową tabliczkę dokumentującą „honorowe członkostwo” o treści:


Jacht „Hansa 488” o nazwie „Dama DDR-u”

Korab-owiczom ofiarował .

Radzyńscy żeglarze to

Zbigniewowi Rzepkowskiemu

zawdzięczają i w podzięce

HONOROWE CZŁONKOSTWO

KLUBU ŻEGLARSKIEGO KORAB

nadają.

Radzyń Podlaski 1 lutego 2019 roku.

  Zdjęcia z wydarzenia


###

Arktyczne, żeglarskie opowieści - Tomasz „Sajmon” Sosin u Korab-owców



Klub Żeglarski Korab w Radzyniu Podlaskim w ramach obchodów XX-lecia swego istnienia ( powstał jako „Sekcja Żeglarska Korab” w Radzyńskim Ośrodku Kultury i Rekreacji w dniu 5 marca 1999 r. ) w Restauracji Manhatan zorganizował spotkanie z autorem książki „POLONUS ANTARKTYDA – POLARNE WWODOWSTĄPIENIE” Tomaszem „Sajmonem” Sosinem z Krakowa.

Wybiciem przez kolegę Zygmunta Szelecha klubowym dzwonem „dwóch szklanek” oznajmiających godz. 18.oo rozpoczęte zostało uroczyste zebranie członków klubu. Gościa autora-żeglarza przywitał komandor klubu Zbigniew Wojtaś, a następnie „Sajmon” rozpoczął lądowo - morskie opowieści.

Przyczynkiem do opisania przygody było wydarzenie:

- w przeddzień Wigilii 2014 r. podczas wyprawy ku czci Ernesta Shackletona jacht POLONUS uległ awarii i osiadł na skale na wyspie Króla Jerzego na Antarktydzie

- załogę szczęśliwie uratowano, a jednostkę udało się odholować w pobliże stacji polarnej PAN im. Henryka Arctowskiego.

Rok później grupa pięciu osób, wyruszyła na dalekie południe, by podjąć próbę, przywrócenia do nowego życia, tego zasłużonego dla historii polskiego żeglarstwa jachtu.

Nasz gość – Tomek „Sajmon” Sosin, był jednym z 5 śmiałków, którzy podjęli się akcji ratowania POLONUSA.

21 października 2015 r. rozpoczęta została przygoda odlotem z lotniska Okęcie.

27 stycznia 2016 r. akcja ratowania POLONUSA zakończona została w chilijskim porcie Puerto Williams.

Co działo się między tymi datami obecni na spotkaniu ( przybyło 21 osób w tym 17 członków klubu) dowiedzieli się nausznie i naocznie, bo spotkanie było wsparte prezentacją multimedialną (wspomagał „Sajmona” przy laptopie Zygmunt Szelech) a czytający tą informację gdyby zechcieli dowiedzieć się więcej ( a warto) mogą nabyć książkę drogą internetową a filmy dokumentujące pobyt na Antarktydzie można oglądać na „youtube” na kanale - „Sajmon Wwodowstąpienie”. Kontakt e-mailowy z autorem: /sajmon@sajmonsailing.eu/

Po skończonym spotkaniu, a trwało 2,5 godz. komandor K.Ż. Korab podziękował Tomaszowi Sosinowi wręczając pamiątkowy, okolicznościowy medal wydany z okazji XX-lecia klubu oraz broszurę z historią klubu Korab. Potem  Tomek Sosin odpowiadał jeszcze na pytania zadawane przez uczestników spotkania.

Dwunastu szczęśliwców nabyło książki z pamiątkowym wpisem autora, który przywiózł ze sobą ich tylko 12 sztuk.

Korzystając z podniosłego charakteru spotkania komandor wręczył okolicznościowe medale XX-lecia klubu honorowym członkom klubu Romanowi Kotowi i Marcinowi Melchiorowi oraz członkom Radosławowi Sałacie i Waldemarowi Zielnikowi.

  Zdjęcia: Zbigniew Wojtaś, Zygmunt Szelech




###
------------------------------------------------------------------------------------------

Jubileuszowe pamiątki.




----------------------------------------------------------------------------------



20 lat minęło ...”


Jubileusz XX-lecia Klubu Żeglarskiego Korab rozpoczął się wernisażem wystawy fotograficznej pt. „Ale jutro ...”. Przybyli goście przed oficjalnym otwarciem wystawy zaczęli oglądać wyeksponowane zdjęcia (wystawę przygotował Arkadiusz Kulpa pracownik ROK). Tradycyjnie od 10 lat wernisaż rozpoczyna uderzenie w klubowy dzwon. W tym roku „szklanki” z dzwonu wydobył Jurek Próchnicki, który od wielu lat pełni funkcję wystawowego barmana. Tradycją jest również puszczenie z głośników jednej zwrotki piosenki korelującej z tytułem wystawy. W tym roku jest to piosenka „Ryczących Dwudziestek” pod tytułem:

Ale Jutro”

Po głowach snują się nam marzenia
Wydęte białym płótnem żagli
Na kursie wspólny - jasny cel
A teraz niech to wszystko diabli

Ref.:

Ale jutro znowu pójdziemy na piwo
Chociaż dzisiaj mamy siebie dość
Zanucimy z wiatrem jakąś melodię
Albo posłuchamy milczenia

Po tym wstępie nadszedł czas na oficjalne przywitanie przybyłych gości i otwarcie wystawy. Uczynił to komandor klubu Zbigniew Wojtaś. Korabowiczów zaszczycili swoim przybyciem: Starosta Radzyński Szczepan Niebrzegowski, Przewodniczący Rady Powiatu Robert Mazurek, delegacja Stowarzyszenia Rozwoju Żeglarstwa w Międzyrzecu Podlaskim z Prezesem Leszkiem Szczerbickim, gospodarze Ośrodka Wypoczynkowego MARTA w Firleju (gdzie organizujemy rozpoczęcie i zakończenie sezonu) Jadwiga i Tomasz Boguszowie oraz nieco spóźniony Prezes Zarządu Lubelskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego Jarosław Tomkowicz. Komandor przedstawił historię klubu a następnie Starosta Radzyński a po nim Prezes Stowarzyszenia Rozwoju Żeglarstwa w Międzyrzecu Podlaskim złożyli jubilatom życzenia. Dla zaproszonych gości i członków klubu przygotowane zostały okolicznościowe medale, które wręczyli komandor klubu i zastępca komandora Grzegorz Grzesiak. Po ceremoniale wręczenia medali uczestnicy wernisażu zostali zaproszeni do obejrzenia wystawy i projekcji multimedialnej przygotowanej przez Zygmunta Szelecha.

Patronami medialnymi byli: Tygodnik Podlaski, Radio Lublin, Wspólnota Radzyńska, portal /iledzisiaj.pl/ i Radzyńska Kronika Filmowa.

  Zdjęcia: Tomasz Młynarczyk i Michał Maliszewski


----------------------------------------------------------------------------------


Koncert jubileuszowy wypełnił treścią zespół „Ryczące Dwudziestki”.

Połączyły ich żagle i muzyka pochodzą z Bytomia. Poznali się w liceum, w harcerstwie. W 1983 roku postanowili założyć zespół – Ryczące Dwudziestki. Ta nazwa nawiązuje do pasa wód oceanicznych zwanego ryczącymi czterdziestkami, ale też do wieku członków zespołu w chwili jego powstawania.

Szybko ujęli widzów. Ich utwory są połączeniem klasycznych szant, jazzu, folku i muzyki gospel. Poza tym byli jednym z niewielu zespołów, w którym pięć męskich głosów śpiewa a cappella.

Śpiewali i śpiewają pełne radości piosenki żeglarskie, oraz potężnie brzmiące harmonią szanty – morskie pieśni pracy. Swą passę rozpoczęli od festiwalu „TRATWA” ’83 w Katowicach, gdzie między innymi za piosenkę „Hiszpańskie Dziewczyny”, która do dnia dzisiejszego im towarzyszy, otrzymali III nagrodę. Pięć, tylko i wyłącznie męskich głosów - a’cappella (wokalnie bez instrumentów), bądź z towarzyszeniem gitar, jest wizytówką zespołu. Pięciu czyli czterech, gdyż złośliwy los sprawił, że Andrzej Grzela podczas Festiwalu Shantis w 2015 roku dostał udaru mózgu i do tej pory wymaga leczenia i rehabilitacji. Klub Korab podczas koncertu włączył się w zbiórkę pieniędzy prowadzoną przez Komitet Społeczny POMOC DLA QNI”. Komitet jest zarejestrowany w MSWiA, numer zbiórki: 2015/1404/KS. Podczas koncertu jubileuszowego zebranych zostało (do puszki i z licytacji) 2000 zł. „Ryczące Dwudziestki” zauroczyły przybyłych słuchaczy, oczywiście nie obyło się bez bisów. Dziękując za piękny koncert komandor klubu Zbigniew Wojtaś i zastępca Grzegorz Grzesiak wręczyli pamiątkowe jubileuszowe medale, pakiety promujące powiat radzyński oraz zestaw produktów sponsora koncertu Spółdzielczej Mleczarni SPOMLEK. Komandor klubu podziękował wszystkim pracownikom Radzyńskiego Ośrodka Kultury, którzy pomagali przy organizacji XX-lecia K.Ż. Korab.

Zespół wystąpił w składzie:

Wojciech Dudziński „Sęp”

Andrzej Marciniec „Martinez”

Bogdan Kuśka „Bodziec”

Łukasz Drzewiecki „Matrix”

Andrzej Grzela „Qńa” (czyt. Kunia) (odbywa rehabilitację, ale mikrofon na scenie czeka na niego)



  Zdjęcia: Tomasz Młynarczyk i Michał Maliszewski


###



Dwudniowe uroczystości z okazji 20-lecia naszego klubu dobiegły końca. Wielu gości i klubowiczów uczestniczyło w wernisażu wystawy, podczas której komandor Zbigniew Wojtaś przedstawił w telegraficznym skrócie historię naszego klubu i wspólnie z zastępcą Grzegorzem Grzesiakiem i sekretarzem klubu Markiem Sczerbą wręczyli pamiątkowe medale. Natępnym punktem uroczystości był koncert zespołu "Ryczące dwudziestki", pozostawiający niezapomniane wrażenia śpiewanych wspólnie z widownią piosenek żeglarskich i oryginalnych szant, czyli pieśni pracy żeglarzy. Kolejnego dnia obchodów jubileuszu odbył się tradycyjny już bal żeglarski, podczas którego wrażeń artystycznych dostarczał w nieco zmienionym składzie zespół "Hiszpańskie Dziewczyny". Dziękujemy sponsorom i patronom medialnym, u których można przeczytać relacje z naszego wydarzenia i obejrzeć fotografie. Patroni medialni to: portal "iledzisiaj", "Wspólnota Radzyńska", "Tygodnik Podlaski", "Radzyńska Kronika Filmowa" i "Radio Lublin".
Prezentowany na wernisażu wystawy pokaz multimedialny można obejrzeć 
tutaj.

###


    "Zwiedzając miasto odwiedziliśmy port rybacki i usytuowaną na Solnej Wyspie - "Marinę Solną”, w której kilka jachtów jeszcze się moczyło, a większość stała już na lądzie. W pobliżu kapitanatu usytuowany jest pomnik ku czci  „Kołobrzeskich Żeglarzy na wiecznej wachcie” -  tak kilku naszych klubowych kolegów relacjonuje swój niedawny pobyt w Kołobrzegu. Cała relacja i trochę fotek -  tutaj.


###


Koncert szant, ballad i kolęd w wykonaniu Andrzeja Koryckiego i Domoniki Żukowskiej to wyjątkowe wydarzenie w kalendarzu imprez naszego klubu. Takiego klimatu, jaki tworzą artyści nie da się opisać prostymi słowami.


  Fotorelacja autorstwa Tomasza Młynarczyka -  tutaj.

###


Znowu koniec sezonu, ale za kilka miesięcy wrócimy tu znów, żeby posłuchać jak grają wanty ...


  Obszerna fotorelacja -  tutaj.
###


Taką scenerię na żywo mogą oglądać tylko ci, którzy wstają wczesnym rankiem. My możemy oglądać takie fotki, tylko dzięki temu, że ktoś wstał wczenym rankiem i zabrał ze sobą aparat fotograficzny :)


  Więcej takich i podobnych fotek z rejsu Darka i jego załogi  -  tutaj.

###


Kiedy dwie załogi korabowców spotkały się na środku jeziora Bełdany,  a za burty poszły bosaki i dokonano pierwszego w historii klubu abordażu na własną jednostkę, pozostało tylko uwiecznić to na fotografii.

  Trochę więcej fotek z tego sierpniowego rejsu -  tutaj.

###


Jest w naszym klubie człowiek, którego w naszej, klubowej skali możemy spokojnie nazwać pogromcą morskich przestrzeni. Kilka razy w roku kompletuje załogę, pakuje gitarę i bierze kurs na Adriatyk. Kiedy spytacie go dlaczego, będzie pewnie opowiadał, że morze tam błękitne jak nigdzie, że słońce i wiatr w obfitości, że ludzie mili i wino najlepsze na Bałkanach, ...ale kiedy będzie naprawdę szczery odpowie wam - bo ja kocham tę robotę -
... i uśmiechnie się przy tym tak, że nie będziecie mieli żadnych wątpliwości.

  Czasami przywozi z rejsu trochę fotek, takich jak  załączone tutaj.

###



W ostatnich dniach maja nasz klub wzbogacił się o nową jednostkę pływającą, która z racji okresu i miejsca pochodzenia otrzymała nazwę "Dama DDR-u.


  Więcej szczegółów -  tutaj.

###

Dotychczas w bardziej liczebnych składach dokonywaliśmy wodowań naszego firlejowego jachtu, ale tym razem tylko trzech chętnych zgłosiło akces do tej operacji. Okazało się, że jak uruchomi się zakamarki „twardego dysku” znajdującego się między uszami to można tego dokonać nie siłowo a sposobem. Musieliśmy uwolnić jachtową przyczepę z szalupy, Zefira obrócić pokładem do góry, założyć Zefira na przyczepę i zwodować.
Jak jacht znalazł się na wodzie trzeba było postawić maszt, wciągnąć żagle i można było odbyć pierwszy w tym sezonie rejs po J. Firlej. Zanim wypełniliśmy żagle wiatrem trzeba było jeszcze postawić na wodzie bojkę, do której będzie można cumować Zefira.
Załoga w składzie Darek Mikitiuk, Mietek Stecki i Zbyszek Wojtaś przy pięknej słonecznej pogodzie, przy wietrze 2 B pożeglowała wzdłuż, wszerz i po przekątnej po niewielkim bo ok. 100 ha jeziorze a na pływania na większych akwenach przyjdzie czas – Mazury czekają na nas.
Korabowicze Zefir na Was czeka, więc warto w dni weekendowe wyrwać się na łono natury i zasmakować żeglowania na jachtach ( bo można pływać też na Parkerze 470), na których woda jest w zasięgu ręki.

Ahoj przygodo!


  Fotorelacja -  tutaj.

###

 
    Bardzo dziękujemy
za uczestnictwo w naszej corocznej imprezie kulturalno-rozrywkowej. Nie obyło się bez niespodzianek, ale ogólny wynik jest bardzo pozytywny i myślimy już o przyszłorocznym świętowaniu dwudziestej rocznicy powstania Klubu. Wystawa fotograficzna w galerii Radzyńskiego Ośrodka Kultury była eksponowana do 2 lutego
i niech żałują ci, którzy nie zdążyli jej obejrzeć. Na pocieszenie dla wszystkich, którzy nie mogli wybrać się do ROK, zapraszamy do naszej wirtualnej galerii, gdzie prezentujemy fotografie naszych klubowiczów użyte do prezentacji mulimedialnej podczas wernisażu wystawy.  Wejście tutaj.

Zarząd K.Ż. Korab

Z cyklu "piszą o nas" - 
Wspólnota Radzyńska  I Opinie news I Iledzisiaj

###

     Każdy, nawet najdłuższy sezon żeglarski kiedyś się kończy. W sobotę 7 października zebraliśmy się w naszej bazie żeglarskiej w Firleju, żeby przygotować sprzęt do zimowania. Było pochmurno i dość chłodno, ale na kilka godzin  deszcz przestał padać i udało się nam wyjąć z wody, umyć i schować w hangarze nasz flagowy jachcik. Zmarznięte ręce można było ogrzać przy ognisku i zjeść ciepłą kiełbaskę z grilla. Trochę fotek z akcji jest pod  tym linkiem.



###

Wrześniowy rejs Lesia i jego załogi po wodach Dalmacji.

Więcej zdjęć z rejsu  tutaj.

###


Szalupą po Mazurach.

Rejs trwał od 16 do 19 sierpnia 2017r.

Klub wzbogacił się o silnik Honda 7,5kw (10KM).
Silnik był zakupiony do szlupy , którą można transportować na naszej przyczepie lekkiej.
W środę 16 .08 wystartowałem z Radzynia do Wygryn na j. Bełdany. Przyczepę z szalupą holuje się bardzo łatwo, całość  waży inie więcej jak 400kg.
Slipowanie jest równie łatwe, można to zrobić z 9 letnim dzieckiem , w moim przypadku był to mój wnuczek Łukasz.
Silnik o mocy 10 KM nie dał rady wprowadzić szlupy w ślizg, z czterema osobami, ale poradził sobie ze mną i z Łukaszem 9lat i Szymek 17 łat.. Pływałem po Bełdanach , zwiedziłem ujście rzeki Krutyni . Przy ujściu rzeki jest bardzo czysta klarowna woda, taka jaka jest na Mamrach, warto zrobić tam przerwę na plażowanie z kotwicą.Trzeba jednak uważać, bo na 200m. przed ujściem jest dużo wodorostów.
Zalety pływania szalupą z silnikiem.
Łatwo wystartować i przycumować.
Z Wygryn do Guzianki na rybkę można dopłynąć w 40minut.
Można wędrować po Mazurach z namiotem .
Wręcz idealna jest dla wędkarzy.
Wady .
Na wysokich obrotach silnik nieźle hałasuje.
Dłuższe pływanie z rumplem w ręku męczy.
Mieszkałem w Wygrynach na kwaterze, to też trochę kosztuje.
Podsumowując.
Z tą przyczepą można jechać po całej Polsce, zwiedzać nie tylko Mazury , ale i inne atrakcyjne szlaki wodne.
Pozdrawiam
Ryszard Matysiewicz

Więcej fotek tutaj.


###


Nowa porcja "mazurskich klimatów" z wakacji pod żaglami.

Mazurskie fotoklimaty.

###

ŚMY po Mazurach”

              Mazury to jeden z piękniejszych zakątków między Tatrami a Bałtykiem i między Bugiem a Odrą. Żeglując systematycznie od 18-stu lat jesteśmy pod wielkim wrażeniem piękna jakim urzekają tak jeziora, jak też flora i fauna oraz piękniejące mazurskie miejscowości. „Jest jeszcze wiele tych Mazur do odkrycia” a to co widzieliśmy podczas czerwcowego, urlopowego rejsu przekazujemy w relacji fotograficznej. Rejs nowym jachtem maszoperyjnym „Phobosem 25” rozpoczęliśmy 11 czerwca a odbyliśmy go w trójkę tj. Zbyszek Wojtaś z życiową załogantką Krysieńką oraz nowym członkiem maszoperii Zbyszkiem Rzepkowskim, a wiódł on z Wygryn przez Śniardwy na J. Kaczerajno. Następnie popłynęliśmy szlakiem w kierunku północnych jezior do Węgorzewa i powrót przez Ryn do Wygryn.
Mazury to nie tylko jeziora ale i urokliwe miejsca na lądzie. Spacer południowym brzegiem J. Śniardwy pozwala na obcowanie z przyrodą. Można zauważyć zatoczki między trzcinami, które są niewidoczne od strony jeziora, można zobaczyć pomniki przyrody, można odnaleźć miejsca do biwakowania.
Zatrzymując się w Mikołajkach spotkaliśmy załogę drugiego jachtu maszoperyjnego „Laguna 730” z kapitanem Ryszardem Matysiewiczem. W przestworzach mogliśmy podziwiać klucze kormoranów, szybującego orła w asyście mew, na J. Tałty klucz łabędzi a na J. Ryńskim na wyspie „Duży Wysok”, przez żeglarzy nazwanej „Ptasią wyspą”, wielką ptasią kolonię z racji tego, że w czerwcu mewy wysiadują tam swoje potomstwo. Rzadko spotyka się na tak małej powierzchni i przestrzeni tak dużą, „rozwrzeszczaną” ilość ptactwa.
Gospodarze portu w Sztynorcie organizują często koncerty, a nam przez dwa dni pobytu dane było wysłuchać koncertów dobrze nam znanych szantowych artystów „Andrzeja Koryckiego z Dominiką Żukowską” oraz Mirka „Kovala” Kowalewskiego. Andrzej wygospodarował godzinę czasu, aby porozmawiać z nami na pokładzie „Siódemki”.
Z nowych „Mazur do odkrycia”, do których pierwszy raz dotarliśmy były śluzy „Guja – Piaski”, „Leśniewo Górne i Dolne” na kanale mazurskim. Na terenie Mamerek zajrzeliśmy do bunkrów z okresu II wojny światowej i podziwialiśmy krajobraz z wieży widokowej o wysokości 38 metrów. Cumując w Rynie nie odmówiliśmy sobie przyjemności aby zwiedzić pięknie odrestaurowany zamek, w którym mieści się hotel, restauracja i SPA a pomyśleć, że w Radzyniu mogliśmy też mieć w naszym pałacu tak wspaniale wykorzystany obiekt. Zagospodarowaniem Pałacu Potockich była zainteresowana firma, która kupiła ryński będący w ruinie zamek.
Za namową znajomych pierwszy raz zapłynęliśmy do portu w Niedźwiedzim Rogu, skąd pieszo udaliśmy się do oddalonego ok. 3 km Głodowa aby skosztować smacznie przygotowanej ryby.
Dwa tygodnie upłynęły bardzo szybko i 24 czerwca przekazaliśmy jacht następnej załodze.

Fot. i tekst – Zbigniew Wojtaś

Fotografie z rejsu.

###


Piękne chwile

          To, że w życiu piękne są tylko chwile nie trzeba nikogo przekonywać. Opierając się na tej maksymie, członkowie Klubu Żeglarskiego Korab wychodząc tym chwilom naprzeciw w sobotę 3 czerwca 2017 r. spotkali się
w Firleju w Ośrodku Wypoczynkowym MARTA aby z jeziorem w tle spędzić mile zabawowe chwile i przy dźwiękach zespołu szantowego „Hiszpańskie Dziewczyny” pośpiewać, potańczyć wypić „co nieco” i porozmawiać o planowanych rejsach po „Wielkich Jeziorach Mazurskich”.
O pięknej pogodzie tego wieczoru wypada wspomnieć li tylko z punktu kronikarskiego.
W kręgu rodzinnym, przyjacielskim i koleżeńskim upływały miłe chwile aby rozstać się około godziny drugiej nad ranem.
Teraz to już tylko czeka nas spotkanie z przygodą, z przyrodą na mazurskich szlakach żeglarskich.
Pierwsza załoga jachtem „Laguna 730” o nazwie „Elinka” rozpoczyna rejs 5 czerwca a w ślad za nią podąży 10 czerwca druga załoga „Phobosem 25” zwącym się „Siódemka”. Dwa następne maszoperyjne jachty czekają jeszcze na wodowanie. Należy mieć nadzieję, że wszystkie załogi pływające po Mazurach czekają piękne, żeglarskie chwile ale o tym dowiemy się na zakończenie sezonu kiedy to ponownie spotkamy się w O.W. MARTA i będziemy dzielili się wspomnieniami.

Koleżanki i Koledzy, klubowy „Zefir” już na firlejowej wodzie a w hangarze czeka też „Parker 470”. W Firleju też czeka na nas żeglarska przygoda i piękne chwile pod żaglami.

Ahoj przygodo!!!

Tekst i fot. Z.Wojtaś

Fotorelacja tutaj.

###



Nowy sezon żeglarski 2017 tuż, tuż

Nowy sezon żeglarski 2017 tuż, tuż i żeglarze z Klubu Żeglarskiego Korab rozpoczęli przygotowania aby jachty tak maszoperyjne na Mazurach jak i klubowy w Firleju były gotowe do pływania.

Wodowanie dwóch „mazurskich” łódek „Laguny 730” i „Phobosa 25” odbyło się w weekend 8-9 kwietnia w Wygrynach, które są ich macierzystym portem. Załogi tych jachtów jeździły jeszcze kilkakrotnie do Wygryn aby wykonać wszystkie prace wewnątrz i na zewnątrz.

Po tych przygotowaniach można było odbyć pierwsze sprawdzające rejsy, odwiedziliśmy Mikołajki, Popielno, Przeczkę i Kamień. Na burtach pojawiły się nazwy jachtów i tak „Laguna nosi nazwę „Elinka” zaś „Phobos – Siódemka”. Od czerwca do września załogi tych kabinowych jachtów będą odbywały rejsy po Wielkich Mazurskich Jeziorach i należy mieć nadzieję, że po sezonie wiele załóg będzie chciało podzielić się swoimi wrażeniami i pojawią się na naszej stronie ich relacje tekstowe i fotograficzne.

W ostatnią niedzielę maja pięciu klubowiczów: Krzysztof Mikiciuk, Eugeniusz Smoliński, Jacek Wielgosz, Zbigniew Wojtaś i Marek Zawada udali się do Firleja i zwodowali klubowego „Zefira”.

Odmalowany kadłub jachtu prezentuje się okazale, a po postawieniu masztu, łódka przybrała pięknego kształtu. Teraz już tylko wciągnąć żagle i można delektować się żeglowaniem po „firlejowym jeziorku”.

Hej klubowicze zabierajcie rodziny, przyjaciół, znajomych i korzystajcie z każdej pogodowo nadarzającej się okazji i „żeglujcie, żeglujcie poza horyzont ...”.

Tekst Z. Wojtaś

Mazury - Foto. Z. Wojtaś

Firlej - Foto. M. Zawada

###

Mamy już 18 lat.

Tradycyjnie w pierwszą sobotę lutego radzyńscy żeglarze organizowali wystawę fotografii o tematyce żeglarskiej, koncert szantowy i spotkanie towarzyskie do białego rana.
Wernisaż wystawy odbył się w galerii "Oranżeria" Radzyńskiego Ośrodka Kultury. Na wystawie wyeksponowane zostały zdjęcia obrazujące 18 lat istnienia klubu.
Drugim jubilatem był zespół "Hiszpańskie Dziewczyny", który obchodził dziesięciolecie szantowania. Mając na uwadze to wydarzenie Klub "Korab" zaproponował zespołowi wykonanie koncertu jubileuszowego pt. "Szanty i nie tylko". W części "...i nie tylko" zaprezentowała swoje walory głosowe Klaudia Sulej. Podczas koncertu wręczone zostały śpiewającym i grającym jubilatom dyplomy honorowego członkostwa K.Ż. "Korab". Tytuł honorowego członka klubu przyznany został również projektantce loga klubowego pani Anecie Mazur.
Po tych wydarzeniach kulturalnych korabowicze i ich przyjaciele przy dżwiękach muzyki tanecznej bawili się w restauracji "Manhatan".

Fotoreportaż z imprezy tutaj.


###

Czekając na mroźną zimę

    11 grudnia, godziny okołopołudniowe, dżdżysto, mglisto a w Firleju nad jeziorem bezludnie i tylko my przy hangarze. Mając nadzieję, że mróz skuje taflę firlejowego jeziora czterech śmiałych członków klubu wzięło udział w niedzielno - grudniowym wypadzie na teren bazy żeglarskiej, gdzie mamy bojera, którego przed wielu laty zrobiliśmy własnymi siłami. Ponieważ przez lata nie było warunków do śmigania po lodzie bojerem nie wiedzieliśmy w jakim stanie technicznym znajduje się nasz lodowy bolid.
Podczas lustracji pomierzyliśmy ustawienie płóz i okazało się, że podczas przenosin ze starego do nowego hangaru zaginął maszt i żagiel, który służył jako napęd do bojera.
Ustaliliśmy, że trzeba nawiązać kontakt z kolegami od windserfowania i od nich pozyskać zużyty maszt i żagiel, który będzie można zamontować na naszym bojerze. Fotki tutaj.

Tekst i foto. Z. Wojtaś

###

23.10.2016r.

     Nawet najpiękniejsze lato kiedyś się kończy i przychodzi czas na przygotowanie się do zimy. Nasz klubowy "Zefir"-ek też musi odpocząć przed następnym sezonem. Wiadomo, że najbezpieczniej będzie zapaść w zimowy sen w zadaszonym i cichym hangarze, ale najpierw konieczny jest porządny prysznic z szorowaniem brzuszka i luzowaniem kilku napiętych przez całe lato lin, zwanych przez żeglarzy sztagami, wantami itp. Dostojna boja, która przez całe lato wiąże jacht z jeziorem, też wędruje na zimowanie pod dachem, połączona solidnym łańcuchem ze swym nieodłączym "prosiakiem". Niezbędni do tej całej operacji są klubowi żeglarze, którzy i tym razem stawili się na czas i miejsce w licznej grupie. Krótki fotoreportaż  tutaj.


###

08.10.2016.

     I nastała nam jesień, i nie wszystek liść opadł na ziemię, aby otulić ją do zimowego odpoczynku. Nie wszystkie żagle zwinięte na zimowe leżakowanie, nie wszystkie klubowe jachty przeniesione do hangaru. Nasz ZEFIR też cierpliwie czeka, związany jeszcze cumą z jeziorem, na chętnych do pohalsowania po jesiennej fali.
     Po udanym, bezpiecznym sezonie gdy wszyscy klubowicze dotarli już do macierzystego portu, a chłody i słoty jesienne coraz bardziej dają znać, że pora sposobić się do zakończenia sezonu.
Pogoda w sobotę 8 października nie należała do najcieplejszych i sprzyjających organizowaniu imprezy plenerowej, a że żeglarzom żadna pogoda nie jest straszna, dlatego też nie zważając na kapryśną aurę spotkaliśmy się, aby pobawić się wspólnie kończąc sezon żeglarski 2016.
     Jak co roku radzyńskich żeglarzy i ich przyjaciół przygarnęli pod swój dach Jadwiga i Tomasz Boguszowie z Ośrodka Wypoczynkowego MARTA w Firleju. W tym roku na tarasie zamontowane zostały rolety ograniczające wpływ negatywnych zjawisk atmosferycznych panujących na zewnątrz i ...czuliśmy się jak w domu.
     Jak co roku od 10 lat towarzyszy nam zespół szantowy „Hiszpańskie Dziewczyny”, przy dźwiękach którego mogliśmy przypomnieć sobie znane piosenki żeglarskie, a chętni mogli pobujać się przy rytmach granych przez muzyków.
Pogaduchom o minionym sezonie nie było końca, a od czasu do czasu trzeba było zatańczyć, pośpiewać, coś przekąsić i coś wypić.

Zapraszamy do obejrzenia fotolelacji  autorstwa Dariusza Mikitiuka i Zbigniewa Wojtasia.

###


17-23.09.2016. Montenegro

Wrzesień to najlepsza pora na żeglowanie po Adriatyku, chociaż w drugiej połowie miesiąca może nas zaskoczyć swoimi kaprysami "Yugo" i zamiast leniwego opalania na pokładzie, trzeba czasami założyć sztormiak. Nie zniechęca to jednak takich żeglarzy jak nasz klubowy kolega Lesio, który na wszystkie pytania odpowiada niezmiennie ..."ja po prostu kocham tę robotę".

Fotoreportaż z rejsu tutaj.

###

15.08.2016.

Do krainy, gdzie zamiast ulic są kanały wybrał się już po raz drugi w tym roku nasz dzielny żeglarz Lesio.


Solidna porcja fotografii okraszona podpisami znajduje się  tutaj i jeszcze tutaj.

###

26.06.2016.

Kolejna porcja fotografii z wakacyjnego rejsu. Krótka informacja dołączona do fotek brzmiała tak:

"Hrvatska, jedyna moja "lewa" miłość tak naprawdę tolerowana. O Niej musiałbym pisać albo bardzo dużo, albo nic. Zobaczcie sami... Leszek."

Fotorelacja tutaj.

###

12.06.2016.

Nieplanowany rejs po WJM - czerwiec 2016. Więcej informacji w relacji z rejsu, do której link znajdziecie pod fotografią.

Zapraszamy do przeczytania relacji z rejsu autorstwa Zbyszka Wojtasia, która znajduje się tutaj.


###

6.06.2016.

Rejs po labiryntach Fryzji.



Podczas naszej klubowej imprezy rozpoczynającej sezon żeglarski w Firleju otrzymaliśmy pozdrowienia od Lecha Stadnickiego z rejsu po kanałach północnej Holandii. Oto co napisał kilka dni później, podsyłając trochę fotek ze swojej wyprawy:
     "Fryzja, zdaje się środek cywilizacji, a jednocześnie cud Natury. Może utworzony bardziej ręką człowieka, ale w końcu i my jesteśmy tej Natury cząstką. Raj dla miłośników techniki, konstrukcji inżynierskich i Architektury (tej przez duże A).
     Jednocześnie raj dla żeglarzy, o jakim nawet w snach nie marzyłem. Porządek, bezpieczeństwo, punktualność, kultura obsługi i wbrew pozorom wiele, wiele luzu i wody. Takie Mazury przez bardzo duże M.., a i wyjście w morze jest tylko kwestią pokonania śluz.
     Zachęcam, zapraszam i zrobię wszystko, żeby często Tam być. Jak dla mnie, to już zaczynam mieć za dużo tych miłości. Może Kochająca wybaczy...

Lech Stadnicki"

Fotorelację z holenderskich kanałów znajdziecie
tutaj.

###

Sezon żeglarski 2016 rozpoczęty

Ciepłe dni sprawiły, że klubowe żeglowanie rozpoczęliśmy już w maju. Na mazurskiej, czy też morskiej łódce może zmieścić się załoga kilkuosobowa, a na „firlejowym jachcie” pod nazwą „O.W. MARTA” mieści się bez problemu kilkudziesięcioosobowa załoga. Dlatego też od wielu lat członkowie „Klubu Żeglarskiego Korab” spotykają się tam, aby wespół – zespół rozpocząć sezon żeglarski wraz z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, bo od siedemnastu lat stanowimy żeglarską, "korabową" rodzinę. Towarzyskie spotkanie na pokładzie „O.W. MARTA” stwarza możliwość posnucia przy ognisku planów wypoczynkowych pod żaglami, pośpiewania i potańczenia przy dźwiękach muzyki w wykonaniu „Hiszpańskich Dziewczyn”.
Spotkanie 4 czerwca obyło się w miłej atmosferze. Otrzymaliśmy pozdrowienia z Fryzji od kolegi Lecha Stadnickiego, z Międzyrzeca Podlaskiego od kapitana Leszka Szczerbickiego i kapitana Jacka Knajdrowskiego Prezesa Lubelskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego.
Towarzyski sezon żeglarski został już rozpoczęty. Zbliżają się wakacje i szczyt urlopowy. Żeglując po różnych akwenach „to tu, to tam” pamiętajmy o bezpieczeństwie. Życzę Wam, aby wszystkie załogi w zdrowiu powróciły do portów.

Ahoj żeglarze.

Komandor K.Ż. Korab
Zbigniew Wojtaś

Fotorelacja


###


"Dać cząstkę siebie innym

Wzorem poprzednich lat Klub Żeglarski „Korab” zaprosił na 4 czerwca 2016.r. na wypoczynek pod żaglami uczniów Ośrodka Szkolno – Wychowawczego im. Z. Sękowskiej w Radzyniu Podlaskim. W sobotni, piękny, słoneczny dzień nad jezioro do Firleja gdzie „Korab” ma swoją bazę żeglarską przybyli uczniowie z rodzicami oraz opiekunami z Ośrodka a wszyscy byli pod czujnym okiem Małgorzaty Popek dyrektora tej ważnej w Radzyniu placówki szkolnej. Na jachcie nad przyjemnością i bezpieczeństwem żeglowania dzieciaków i ich opiekunów czuwali Jurek Popek, Jacek Wielgosz i Zbyszek Wojtaś zaś na lądzie uprzyjemniali pobyt w Firleju pracownicy Ośrodka Szkolno – Wychowawczego. Wielkiego szaleństwa żeglarskiego nie było a przyczynił się do tego Neptun, który wiatrem o sile nie przekraczającej 1 st. w skali Beauforta pozwolił ledwo snuć się po jeziorze. Przez 4 godziny żeglowania przez pokład jachtu „Zefir” przewinęło się 31 osób.

Fotki wykonał Zbigniew Wojtaś.

###

2016-05-14  Wodowanie "Zefira" w Firleju.
Na poniedziałkowym zebraniu klubowym zdecydowano o wodowaniu naszej klubowej jednostki flagowej i już dzisiaj s/y "Zefir" zakołysał się majestatycznie na Jeziorze Firlejowskim kusząc do pierwszych halsów. Przy wiosennych pracach bosmańskich bardzo chętnie pomagała nasza młodzież, to też im jako pierwszym w tym sezonie przypadła możliwość popływania pod żaglami. Dość senny jeszcze Neptun, leniwie dmuchał dzisiaj w dakronowe płótna, ale i tak radości było sporo, bo wreszcie można było poczuć to co żeglarze lubią najbardziej - lekkie kołysanie pod stopami i plusk ciętej dziobem wody. Krótka fotorelacja z dzisiejszych manewrów w naszej galerii.



###


Majowy rejs po Bałtyku.
Rejsiki po Bałtyku są super. Polecam wszystkim, którzy nie lubią robić częstych zwrotów, a i kucharzom, którzy lubią kuchnię wychyloną w jedną stronę.... Leszek.
Fotorelacja
tutaj



###

Sezon żeglarski 2016 na Mazurach - otwarty !
Majowy długi weekend, to kilka wolnych od pracy dni i dobra okazja do przygotowania i zwodowania jachtu. Nasza "Margo" dobrze zabezpieczona plandeką, przezimowała w doskonałej formie i po kilku drobnych naprawach była gotowa do "zejścia na wodę". Niemałym zaskoczeniem był dla nas brak pomostu, przy którym cumowaliśmy w ostatnich latach. Okazało się, że pan Bogdan, właściciel mariny z powodu krótkiej i łagodnej zimy nie zdążył zbudować całości pomostu. Dla niewtajemniczonych - pomosty na jeziorach buduje się zimą, operując sprzętem z powierzchni lodu. Miejsce oczywiście dostaliśmy w innej części portu ...może nawet bardziej zacisznej, ale wymagającej nieco więcej manewrów przy podchodzeniu do kei. Wydarzeniem wartym podkreślenia, było też wciągnięcie na maszt i sztywny sztag nowych żagli, które będą z daleka identyfikowały naszą łódkę. Żagle są w kolorze żółtym z czarnymi nadrukami i reklamują pod marką "Serenada" produkty firmy "Spomlek". Staraniem komandora Klubu, Zbyszka Wojtasia została podpisana w zeszłym roku umowa pomiędzy maszoperią Sasanki 660 s/y "Margo" i producentem najlepszych na świecie długodojrzewających serów S.M. "Spomlek" na wykonanie żagli w zamian za wieloletnią reklamę marki "Serenada". Będąć na Mazurach rozglądajcie się więc za żółto-czarnymi żaglami, reklamującymi nasz lokalny produkt. Poniżej fotka s/y "Margo" w nowej sukience, a więcej zdjęć jest w galerii.



###




Wiatr na wantach gra ...”
Pod takim tytułem zorganizowany był trzeci koncert w ramach „XXXII Festiwalu Piosenki Żeglarskiej KOPYŚĆ 2016” w Białymstoku. Piszę o tym koncercie bo „...ja tam byłem (z kompaniją), słuchałem i piwo piłem”, a było co słuchać i kogo słuchać.
Koncert w drugim dniu festiwalu tj. 16 kwietnia rozpoczął zespół „Flash Creep”, który powstał w 2003 roku. W repertuarze mają pieśni i ballady morskie, stylizacje szantowe, celtycką i amerykańska muzykę ludową oraz piosenki autorskie. Śpiewali piosenki o tęsknocie, o oczekiwaniu, o emocjach związanych z morzem. W zespole grali i śpiewali: Maciej Łuczak, Iza Puklewicz-Łuczak, Zuzanna Łuczak, Piotr Ruszkowski i Piotr Łuczak.
Flash Creep
Po nich na scenie pojawiły się „Ryczące Dwudziestki”, legenda polskiej muzyki szantowej. Zespół powstał w 1983 roku. Są laureatami wielu festiwali - „Tratwa 83” w Katowicach, na którym zaśpiewali po raz pierwszy „Hiszpańskie Dziewczyny”, i która to piosenka towarzyszy im i nam do dzisiaj. Dwukrotnie otrzymali Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Shantis w Krakowie w 1984 i 1999 roku. Podczas koncertu zaprezentowali swoje hity tak z akompaniamentem instrumentów jak i „a cappella”. Zabrakło na scenie piątego członka zespołu Andrzeja Grzeli, który podczas wykonywania partii solowej na ubiegłorocznym "Shantis 2015" (organizowany jest w Krakowie), na scenie doznał wylewu krwi do mózgu. Szybka interwencja medyczna sprawiła, że żyje i obecnie odbywa leczenie rehabilitacyjne. Podczas koncertu zorganizowana była zbiórka pieniężna do puszek, na rzecz leczenia Andrzeja „Qni” Grzeli, w którą zaangażowała się dobrze nam znana Dominika Żukowska. „Ryczące Dwudziestki” wystąpiły w składzie:Wojciech Dudziński, Andrzej Marciniec, Bogdan Kuśka i Łukasz Drzewiecki.
Ryczące Dwudziestki
Następnie sceną zawładnęli członkowie zespołu „Formacja”. Jak w 2008 roku po ośmiu latach wspólnego grania rozpadła się „Gdańska Formacja Szantowa” to w jej miejsce utworzono nowy zespół o nazwie „Formacja”. Zaprezentowali na nowo opracowane piosenki, które odłożyli na jakiś czas do lamusa. Wpadł mi w ucho tekst zasłyszany po raz pierwszy a trochę piosenek o tematyce już słyszałem:
„Z kei na pokład jeden krok
za pazuchą wiatr
popłyń ze mną moja miła,
popłyń ze mną w świat.”
Obecnie „Formację” tworzą:Jacek Jakubowski, Krzysztof Jurkiewicz, Szymon Białek, Paweł Grodzki oraz Cezary Rogalski.
Formacja
W finale koncertu wystąpili Andrzej Korycki z Dominiką Żukowską i Markiem Szurawskim (3/5 „Starych Dzwonów”). Andrzej z Dominiką są w naszym radzyńskim środowisku żeglarskim dobrze a nawet bardzo dobrze znanym duetem. Miałem sposobność słuchać ich na wielu scenach i wszędzie wywołują aplauz słuchaczy. Podczas festiwalu „KOPYŚĆ 2016” grali i śpiewali same szanty, tylko podczas bisów zaśpiewali po wywołaniu przez publikę „Kamienie”. Marek Szurawski (lubelak) zaprezentował do znanej piosenki Andrzeja „Plasterek Cytryny” „Antycytrynę I” i „Antycytrynę II”. Tekst fantastyczny ale nie do zapamiętania przy pierwszym słuchaniu. Jedno z dzieci, które kręciły się przy scenie i na scenie „domagało się” piosenki pt. ”Łódki” i się doczekało. Chłopczyk usiadł na krześle na scenie i razem z Dominiką i Andrzejem śpiewał tę piosenkę.
Korycki, Żukowska, Szurawski
Wszyscy wykonawcy prezentowali ciekawy sposób gry i śpiewu muzyki związanej ze światem żeglarskim. Pieśni morza i szuwar mają swoich wiernych odbiorców o czym przekonują organizowane koncerty, podczas których publiczność aktywnie włącza się do wspólnego śpiewania z artystami na scenie.
Podczas festiwalu organizowany jest konkurs dla wykonawców szant a nagrodą poza splendorem jest „pagaj” nawiązujący swym kształtem do „kopyści” a „kopyść” - to drewniana łyżka lub łopatka o długim trzonku …
Tegoroczną nagrodę „Grand Prix” czyli „Wielka Kopyść” zdobył zespół „Gumowe Szekle” a informację posiadłem poprzez internet gdyż laureatów konkursu ogłoszono podczas wieczornego koncertu, który rozpoczął się o godz. 20.oo a ja ze swoją „kompaniją” byłem już w drodze powrotnej do Radzynia.
Do Białegostoku z Radzynia jest ok. 180 km a więc niedaleko to 2,5 – 3 godz. jazdy a na „Festiwalu KOPYŚĆ” można wysłuchać wielu szantowych wykonawców. Zachęcam koleżanki i kolegów do śledzenia terminu i programu przyszłorocznego białostockiego festiwalu a być może pojawimy się tam w większą „kompaniją”.

Tekst i zdjęcia Zbyszek Wojtaś


###

W poszukiwaniu jachtu.

W „EKŻ Korab” zawiązała się grupa żeglarzy i utworzyła kolejną maszoperię na jacht żeglarski (7 – 9m.). Pewne kroki w poszukiwaniu zostały już poczynione na stronach internetowych, a że 10 – 13 marca w Warszawie odbywały się „Targi Wiatr i Woda” więc udaliśmy się tam w celu obejrzenia jachtu, który spełniałby nasze oczekiwania.
Warszawskie targi z roku na rok przeistaczają się w imprezę „motorowodniacką”. Można było zobaczyć jachty pięciu firm produkujących je w naszym kraju.
„Delphia Yachts” wystawiła duży jacht morski, którym nie byliśmy zainteresowani.
Maszoperia zawiązała się z myślą o pływaniu śródlądowym po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Na dłużej zatrzymaliśmy się przy jachcie „Phobos 24,5”, który przez jurorów został wybrany „Jachtem Roku 2016”. Z szefem firmy produkującej jachty Phobos Tomaszem Palionem komandor klubu odbył rozmowę o ewentualności i warunkach kupienia jachtu. W stosunku do „Sasanki 660” Phobos 24,5 jest jachtem przestronniejszym, wygodniejszym a przy tym ma pięknie wykończone wnętrze kabiny.
Zajrzeliśmy również do „Marinera 26” i Maxusa . Obejrzeliśmy produkty stoczni „Balt Yacht, Yacht Hornet, Antila Yachts, Mariner Yachts i Dacpol.
Jednak te jachty nie wywarły na nas większego wrażenia.
W przestrzeni targowej spotkaliśmy Tomka Lipskiego z małżonka Jolą, których gościliśmy na naszych lutowych imprezach a u Tomka kilku klubowiczów zdawało egzamin na „Patent ISSA” (International Sailing School Association). Znajomych poznaje się z daleka i tak wypatrzyliśmy radzyńskich żeglarzy nie będących członkami naszego klubu Danutę i Zenka Pałków oraz zaprzyjaźnionych żeglarzy ze Stowarzyszenia Rozwoju Żeglarstwa w Międzyrzecu Podlaskim Leszka Szczerbickiego i Andrzeja Muszyńskiego.
A że jachtów nie było dużo, baru piwnego też nie było trzeba było pomyśleć o powrocie w klubowe radzyńskie strony.
W targowej eskapadzie udział wzięli: Roman Kowalik, Ryszard Matysiewicz, Piotr Matysiewicz z synem i Zbyszek Wojtaś.
Kilka fotek z Targów "Wiatr i Woda.

###

Nawiązując do tematu tegorocznej wystawy fotograficznej pt. "Mazurscy Kolumbowie" polecamy poetycką relację z mazurskiego rejsu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego ...a właściwie jak my, żeglarze to sobie wyobrażamy :) Proszę kliknąć tutaj

###


Jak co roku na przełomie stycznia i lutego, czyli w samym środku zimy, kiedy jeziora stoją skute lodem, wspominamy  ostatni sezon, pokazujemy letnie fotki i śpiewamy szanty ...a czasem recytujemy własną poezję. W tym roku podczas wernisażu naszej wystawy fotograficznej dało się usłyszeć strofy autorstwa samego komandora - Zbyszka Wojtasia.

Niedaleko mamy Firlej
trochę dalej na Mazury
my „Mazurscy Kolumbowie”
dzisiaj jak lądowe szczury.

Dziś w Galerii jest wernisaż
korabowych fotografii
każdy bierze kufel w rękę
i halsuje jak potrafi.

Żagle w kinie postawione
Korab w blasku tej scenerii
my ”Radzyńscy Kolumbowie”
świętujemy w Oranżerii.

###



________________________________________________________________________________________________
 

                                          Księga gości    [ zobacz ksiege | dopisz do ksiegi ]                                  
                                          


 ________________________________________________________________________________________________________________________________
Webmasters - Z. Szelech & Z. Wojtaś